,,Oddech nad Bałtykiem”

 


Z wielką radością jechałam do Świnoujścia po 7 latach. To jedno z ulubionych moich miejsc nad Bałtykiem, w którym lubię odpoczywać. Chociaż to jest miasto to strefa nadmorska jest dla mnie wyjątkowa i umożliwia mi długie spacery po 3 różnych promenadach, które są równoległe. Pogoda podczas mojego pobytu na przełomie sierpnia i września była mało plażowa. Często padał deszcz i było dość zimno. Promenady i dojazd bezpośrednio do morza umożliwił mi oddech świeżym powietrzem. Plaża w Świnoujściu jest bardzo szeroka, jednak bardzo  dostosowana do potrzeb osób z niepełnosprawnością, a także dla wózków dziecięcych. Jest kilka wejść, gdzie można zjechać wózkiem do połowy plaży. Zjazd przy centrum ratowników jest do samego morza, dzięki ułożeniu dywanu sznurkowego, który sprawdzał się nawet w deszczu. W te dni kiedy była niesprzyjająca pogoda nie rezygnowałam ze spacerów, chociaż spacer w deszczu z wózkiem jest trudniejszy. To jednak cieszyłam się, że mogę czuć powiew świeżego wiatru od morza i zapach pachnących sosen spacerując po pierwszej promenadzie najbliżej morza między wydmami, a pozostałym jeszcze lasem sosnowym. Miałam liczenie klimatyczne. 😊

Niestety las w dużej części został wycięty podczas budowy ,,promenady zdrowia” gdzie między lasem, a apartamentami można spacerować, jeździć na rolkach i rowerze po wyznaczonych drogach. Jest szeroka. Już 7 lat temu spacerowałam po niej, bo wtedy została otwarta. Ma ok. 1 km długości i bardzo równą nawierzchnię

 

Najbardziej ożywioną częścią Świnoujścia jest promenada historyczna to deptak z licznymi kawiarniami, sklepami pamiątkowymi, muszlą koncertową, tężnią solankową. Przy tej promenadzie znajdują się też eleganckie, luksusowe hotele i apartamenty. To właśnie na ich budowę wycięto i nadal wycina się wiele lasu sosnowego, ponieważ powstają nowe budynki tego typu. Wieczorem ten nadmorski bulwar tętni życiem, bardzo dużo spacerujących, wypełnione kawiarnie, chodząc po tym deptaku co chwilę słychać różnorodną muzykę, można spotkać różnych śpiewających artystów, a także słuchać muzyki z klubów tanecznych siedząc na bardzo dobrze wyprofilowanych ławkach. Zauważyłam też nową, piękną nawierzchnię, gdzie bez problemu mogłam jechać wózkiem.  





Był to wyjazd rodzinny, oprócz mojej mamy była moja ciocia i kuzynka. Mieszkałyśmy ok 150 m od morza w bardzo dobrych warunkach ze znakomitym wyżywieniem, a także w tym hotelu codziennie miałam zabieg rehabilitacyjny. Był to wyjazd tygodniowy i chociaż czas szybko minął to jednak szum fal i skrzeczące mewy, a także powiew wiatru i bycie tak blisko morza sprawiło, że odpoczęłam. Złapałam oddech nad Bałtykiem. Mam nadzieję, że jeszcze tam powrócę

 






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

,,30 lat minęło jak jeden dzień"

,,Daj się życiu zaskoczyć”

Bal w trudzie