Bal w trudzie

 


Nie łatwo mi było o tym mówić, ale teraz po tylu latach mogę już mówić bez emocji. Chodziłam do normalnego Liceum Ogólnokształcącego, w którym byłam jedyną osobą z niepełnosprawnością ruchową. Nie był to łatwy etap, bo o ile mogłam się realizować humanistycznie to jednak wyczuwalne, a już w pewnym momencie widoczne było odrzucenie społeczne ze strony mojej klasy. Szczególnie wtedy kiedy pojawił się temat ,,Studniówki.” Słyszałam komentarze: ,, co ja będę robiła na tej Studniówce, zniszczę prestiż grupy, kto ze mną będzie chciał przyjść… Koleżanki rozmawiały ze sobą, ale tak głośno abym słyszała. Lekcje odbywały się na jednym poziomie ze względu na moją niepełnosprawność. Kiedy przyjeżdżałam do szkoły prawie nikt się do mnie nie odzywał, klasa uciekała przede mną na schody, a ja siedziałam samotnie na ławkach na korytarzu. Niejednokrotnie wracałam do domu zapłakana. Już w piątek zamiast cieszyć się z weekendu zastanawiałam się co mnie czeka w poniedziałek. Były w klasie osoby, które mnie lubiły, ale presja grupy była silniejsza. Miałam chwile zwątpienia i chciałam zrezygnować ze Studniówki. Czułam się odsunięta od grupy i komentowana. Jestem osobą wrażliwą i bardzo to przeżywałam. Był to dla mnie wielki cios i często z tego powodu płakałam. Razem ze mną cierpiała moja mama, która mnie wspierała i usłyszałam od Niej: ,,Ty też jesteś w tej klasie i tak jak każdy masz prawo do Studniówki.” Wspierała mnie, także kadra nauczycielska, próbując rozmawiać z moją klasą, lecz niestety to nic nie dało, ludzie byli niedojrzali. To odrzucenie było tak widoczne dla rówieśników z innych klas, którzy wyszli z propozycją, żebym w czasie balu usiadła razem z nimi. Było to dla mnie bardzo ważne, że ktoś wyciąga do mnie pomocną dłoń. Czułam radość i ulgę. Oczywiście skorzystałam z propozycji moich kolegów i koleżanek z innej klasy. 😊W czasie balu maturalnego towarzyszył mi mój kolega z osiedla.                                                                   

Przygotowując się do tego balu na długo przed nim podjął naukę tańca z wózkiem. Wieczorem po swoich wykładach na uczelni jechał ze mną, gdzie pod okiem trenera ćwiczyliśmy tańce do późnego wieczora, a potem z jednego końca miasta wracaliśmy na drugi. Życie bywa czasem nieprzewidywalne i w dniu Studniówki rano zmarła mojemu koledze babcia. W tej ciężkiej sytuacji dla Niego mówiłam, żeby zrezygnował. Jednak On podjął decyzję, że pójdzie ze mną. Wykonałam kilka telefonów do kolegów mając świadomość w jakiej trudnej sytuacji znalazł się Sebastian. Nikt niestety nie mógł w tym terminie. Pomimo bólu, który towarzyszył Jego sercu zatańczył ze mną poloneza, ale potem dzielnie mi towarzyszył dając mi wsparcie.  Część moich koleżanek z klasy przełamała się i zaprosiła mnie do wspólnej zabawy. Kiedy były robione klasowe zdjęcia podczas balu, ja nie podeszłam do wspólnego zdjęcia. Przyszedł po mnie mój wychowawca i zaprosił mnie do zdjęcia. Ze względu na sympatię do Niego zgodziłam się. 

Studniówka  odbyła się 14.02 2014 roku w Hotelu Europejskim

Sebastian do tej pory jest moim dobrym przyjacielem, zawsze mogę na Niego liczyć. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Życie Moje - Uratowana

,,Jak ryba w wodzie"

,,Daj się życiu zaskoczyć”