,,W trudzie zdobyty”




  

Wioślarstwo halowe trenuje ponad 7 lat w UKS Salwator NPS w Krakowie. Tę dyscyplinę sportu zaczęłam trenować chodząc do Policealnej Szkoły na ulicy Tynieckiej 6 w Szkole dla Dzieci i Młodzieży Niewidomych i SłabowidzącychPrzechodząc korytarzem obok sali gimnastycznej widziałam nie raz osoby trenujące na ergometrach, nawet nie myślałam, że to będzie kiedyś sport dla mnie. Pierwszą osobą, która też porusza się na wózku i zaczęła trenować była Karolina, później Marysia. Patrząc na moje przyjaciółki z tą samą niepełnosprawnością zastanawiałam się. Tam poznałam wspaniałą Panią trener Bronisławę Kufel- Włodek, która zachęciła mnie żebym spróbowała swoich sił w tej dziedzinie sportu. Pani trener jest profesjonalistką, bo to trzykrotna Mistrzyni Polski w latach 70Później dołączył Hubert, a następnie Marek i tak powstała grupa wózkowiczów na ergometrach. W trakcie tych lat wiele razy brałam udział wraz z moją grupą w zawodach w kategorii wózkowicze na ergometrach. 😊

Podczas ostatnich zawodów, które odbyły się pod koniec listopada w Ośrodku Sportu i Rekreacji w Krakowie na ulicy Kolnej 2 brali udział zawodnicy z Bydgoszczy, Warszawy, Rabki i Krakowa z  niepełnosprawnością ruchową, niewidomi i słabowidzący. Brali też udział zawodnicy Sekcji Paraolimpijskiej, a także weterani Stowarzyszenia Wioślarzy i Kajakarzy, również byli też młodsi uczniowie szkół. Każdy startował w swojej grupie i kategorii. Wystartowałam dość ostro. 

W czasie pokonywania dystansu wypiął mi się but z zabezpieczenia, zaczęłam tracić kontrolę nad wiosłem. Moje siły słabły opadałam do tyłu. Moje trudności zauważyli rodzice osób startujących wraz ze mną. Mama Marysi przyszła mi z pomocą zapięła buta w trakcie trwania dystansu, a tata Kuby zabezpieczał moje plecy, abym nie upadła z tyłu na belkę. Był moment, że pojawiły mi się mroczki przed oczami. Moja mama zauważyła, że zbladłam.  słyszałam Jej głos: ,,Kasiu przerwij." Jednak resztkami sił mając na uwadze rady trenerki z treningów, że nawet jak czujemy, że słabniemy to, żeby nie schodzić z ergometru, tylko małymi kroczkami próbować dopłynąć. Udało się! 😊Mimo tych trudności zdobyłam pierwsze miejsce w swojej kategorii. 


Zdobycie tego medalu było dla mnie jak do tej pory największym trudem. Pamiętam, że w Warszawie dwa lata temu na zawodach też nie było mi łatwo. Na zawodach zawsze jest profesjonalna służba medyczna. Dzięki temu czujemy się bezpiecznie, bo ciśnienie po wysiłku jest wysokie. Moje też było wysokie. Po zakończeniu mojego zmagania ratownik czuwał nad moim powrotem do stabilnego stanu.  Zastanawiam się, czy moje zdrowie pozwoli by dalej kontynuować tę dziedzinę sportu. 























Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Życie Moje - Uratowana

,,Jak ryba w wodzie"

,,Daj się życiu zaskoczyć”